to nudystyczna osada ,ktora wlasnie dzis odwiedzilem. Znajduje sie
ok 120 kilometrow na zachod od Barcelony. Na stale zamieszkuje
ja ok 20 osob ale rowniez oferuja miejsca dla gosci . Mozna wykupic
dzienny bilet,dobowy albo zostac na dluzej.Wszelka dowolnosc, sa
domki , apartamenty , pole campingowe. Teren nalezacy do osady to
ok 200 hektarow glownie lasow. Co mi sie bardzo spodobalo to
rozlegly teren po ktorym mozna jezdzic rowerem nago bez
potrzeby zabierania ze soba jakiejkolwiek garderoby. Zreszta, w
osadzie jest wymog nagosci , ktory obowiazuje rowniez dziennych
gosci. Oczywiscie skoro tylko warunki pogodowe na to pozwalaja.
Osada to kompleks wielu budykow roznego ksztaltu i wielkosci
przypominaja zabudowe dziewietnastowiecznych kompleksow
przemyslowych. .Przed dwudziestu laty obecny wlasciciel nabyl
nieruchomosc w stanie zaawansowanej ruiny i przeksztalcil ja
z oporami lokalnych wladz wlasnie w nudystyczna osade. To
sympatyczny , pan , bardzo kontaktowy, wladajacy angielskim
dzieki czemu moglem powypytywac o rozne rzeczy. Zona ( mysle
ze zona ) rowniez bardzo mila pani. Chcialbym tam wrocic z Zona na
urlop ktoregos lata, jak dla nas warunki idealne.
Blog traktujacy o naturyzmie, propagujacy aseksualna nagosc jako naturalny element codziennego zycia .
niedziela, 26 maja 2019
sobota, 25 maja 2019
dzisiejsza czwarta wycieczke zaplanowalem o polowe
dluzsza niz trzy poprzednie .W sumie jakies 20 km . Na szlaku
niewielu ludzi, spotkalem dwie kobiety i znowu faceta z dwoma
psami. To jednak bylo ktos inny niz wczoraj i przedwczoraj. A
psy wyraznie go nie sluchaly. Jeszcze ich nie widzialem ale
slyszalem nawolywania wlasciciela .Czworonogi pedzily przed
siebie a ja wiedziony przeczuciem zjechalem z drogi i przy
niewielkim drzewie zrobilem dla siebie z roweru oslone. Gdy
nadbiegly zatrzymaly sie obok mnie .Nie wiem czy ktorys
moglby ugryzc, u gruntu nie wierze psom. Ich pan gdy nadszedl.
chwycil je a ja moglem jechac dalej. Nie nie wydawal sie byc
zaskoczonym moja nagoscia .No i tuz przed koncem wycieczki
owe dwie panie ktore odpowiedzialy na moje " hola " rowniez bez
jakiejs zauwazalnej reakcji.
Szczerze powiedziawszy mam juz dosyc psow i jutro mam zamiar
udac sie na inny szlak bardziej obbalony od zabudowan dokad
wlasicielom psow nie chce sie jechac bo za daleko.
niewielu ludzi, spotkalem dwie kobiety i znowu faceta z dwoma
psami. To jednak bylo ktos inny niz wczoraj i przedwczoraj. A
psy wyraznie go nie sluchaly. Jeszcze ich nie widzialem ale
slyszalem nawolywania wlasciciela .Czworonogi pedzily przed
siebie a ja wiedziony przeczuciem zjechalem z drogi i przy
niewielkim drzewie zrobilem dla siebie z roweru oslone. Gdy
nadbiegly zatrzymaly sie obok mnie .Nie wiem czy ktorys
moglby ugryzc, u gruntu nie wierze psom. Ich pan gdy nadszedl.
chwycil je a ja moglem jechac dalej. Nie nie wydawal sie byc
zaskoczonym moja nagoscia .No i tuz przed koncem wycieczki
owe dwie panie ktore odpowiedzialy na moje " hola " rowniez bez
jakiejs zauwazalnej reakcji.
Szczerze powiedziawszy mam juz dosyc psow i jutro mam zamiar
udac sie na inny szlak bardziej obbalony od zabudowan dokad
wlasicielom psow nie chce sie jechac bo za daleko.
piątek, 24 maja 2019
trzecia wycieczka z siedmiu zaplanowanych przebiegla bez
spotkan innych korzystajacych ze szlaku a to za sprawa dosyc kiepskiej
pogody ktora utrzymywala sie niemal pzez caly dzien . Nazwalbym ja
bezproduktywna gdyz nie wniosla niczego do zamyslu jaki mi wczoraj
zaswital. Liczylem na to, ze uda mi sie zamienic pare zdan z wlascicielem
psow , ktorego dwukrotkie spotkalem.O ile oczywiscie wlada angielskim.
Ciekaw jestem czy rzeczywiscie jestem jedynym nagim rowerzysta jaki
w okolicy sie pojawil, co sadzi o takiej formie aktywnosci ruchowej itp.
No ale niestety. Zatem jeszcze do czterech razy sztuka o ile deszcz nie
pokrzyzuje mi planow.
pogody ktora utrzymywala sie niemal pzez caly dzien . Nazwalbym ja
bezproduktywna gdyz nie wniosla niczego do zamyslu jaki mi wczoraj
zaswital. Liczylem na to, ze uda mi sie zamienic pare zdan z wlascicielem
psow , ktorego dwukrotkie spotkalem.O ile oczywiscie wlada angielskim.
Ciekaw jestem czy rzeczywiscie jestem jedynym nagim rowerzysta jaki
w okolicy sie pojawil, co sadzi o takiej formie aktywnosci ruchowej itp.
No ale niestety. Zatem jeszcze do czterech razy sztuka o ile deszcz nie
pokrzyzuje mi planow.
czwartek, 23 maja 2019
podczas dzisiejszej popoludniowej wycieczki rowerowej
wpadlem na pomysl pewnego eksperymentu.
Sprobuje przez tydzien przemierzac ten sam
odcinek szlaku o podobnej czyli popoludniowej
porze dnia. Dzisiejsza byla wiec druga z rzedu i
powtorze to jeszcze piec razy. Dzisiaj wracajac
juz , myslalem , ze na nikogo sie nie natkne.
Bylo co prawda cieplo ale pochmurnie i przez
pierwsza polowe trasy nikogo nie spotkalem.
No i wracajac zdazylem dostrzec przed lekkim
zakretem dwie osoby z psami.Oni tez mnie spostrzegli.Gdy jeden z psow podobnie
jak wczoraj tyle ze z nieco wiekszej odleglosci, jakichs kilkunastu metrow ruszyl
w moja strone , zatrzymalem sie i wspialem na niewielki nasyp po lewej stronie
znikajac na chwile wlascicielom psow z pola widzenia. Pies nieco sie zblizyl ale
wrocil do swego pana. Po chwili uslyszalem " common , common " od razu
zmiarkowalem , ze jeden z panow to ten sam ktorego wczoraj spotkalem a on jak
bylo slychac takze mnie poznal(zreszta jakby mogl nie pamietac nagiego rowerzysty
byc moze jedynego jakiego w swej okolicy kiedykolwiek widzial ) Gdy mijalem
obu przymajacych swe czworonogi panow rzocilem krotkie " thanks " i podazylem
swoja droga .Nieco dalej przebiegl jeszcze jogger , ktory nie zatrzymujac sie cos po
hiszpansku powiedzial i na koniec gdy tylko ubralem sie przed wjazden na asfalt
nadbieglo jeszcze trzech joggerow ale dla nich bylem juz niczym nie wyrozniajacym
sie jednym z rowerzystow. Ciekaw jestem co przyniosa kolejne wyprawy.
Sprobuje przez tydzien przemierzac ten sam
odcinek szlaku o podobnej czyli popoludniowej
porze dnia. Dzisiejsza byla wiec druga z rzedu i
powtorze to jeszcze piec razy. Dzisiaj wracajac
juz , myslalem , ze na nikogo sie nie natkne.
Bylo co prawda cieplo ale pochmurnie i przez
pierwsza polowe trasy nikogo nie spotkalem.
No i wracajac zdazylem dostrzec przed lekkim
zakretem dwie osoby z psami.Oni tez mnie spostrzegli.Gdy jeden z psow podobnie
jak wczoraj tyle ze z nieco wiekszej odleglosci, jakichs kilkunastu metrow ruszyl
w moja strone , zatrzymalem sie i wspialem na niewielki nasyp po lewej stronie
znikajac na chwile wlascicielom psow z pola widzenia. Pies nieco sie zblizyl ale
wrocil do swego pana. Po chwili uslyszalem " common , common " od razu
zmiarkowalem , ze jeden z panow to ten sam ktorego wczoraj spotkalem a on jak
bylo slychac takze mnie poznal(zreszta jakby mogl nie pamietac nagiego rowerzysty
byc moze jedynego jakiego w swej okolicy kiedykolwiek widzial ) Gdy mijalem
obu przymajacych swe czworonogi panow rzocilem krotkie " thanks " i podazylem
swoja droga .Nieco dalej przebiegl jeszcze jogger , ktory nie zatrzymujac sie cos po
hiszpansku powiedzial i na koniec gdy tylko ubralem sie przed wjazden na asfalt
nadbieglo jeszcze trzech joggerow ale dla nich bylem juz niczym nie wyrozniajacym
sie jednym z rowerzystow. Ciekaw jestem co przyniosa kolejne wyprawy.
środa, 22 maja 2019
dzisiejszego popoludnia
wybralem sie na szlak ktory w porowmaniu z tym wczorajszym nie
jest tak odludny ,przebiega w nizszych portiach gor przez co jest
latwiej dostepny. No i bardziej uczeszczamy No ale postanowilem
nie zrazac sie rzadkoscia wystepowania nagosci i calosc trasy
przemierzylem nago. Dzis spotkalem pare osob i jak dotychczas
zadnych oznak zaskoczenia , zazenowania czy tym podobnych.
W jednym miejscu natknalem sie na pana z dwoma pieskami.
Wpadlem na nich zza zakretu.Wlasciciel czworonogow gdy mnie
spostrzegl dal mi znak reka abym zaczekal az tego wiekszego zlapie
za obroze .Ten jednak nie dal mu sie zlapac ,zamiast tego ruszyl w
moja strone mimo nawolywan swego pana . Dzielilo nas ledwie pare
metrow.Automatycznie zsiadlem z roweru zamierzajac uzyc go jako
oslony. Tuz przy mnie pan pieska zlapal i odciagnal . Cos powiedzial
po hiszpansku ale gdy zmiarkowal sie, ze nie znam jezyka po
angielsku powiedzial abym tego drugiego nieco mniejszego sie nie
obawial bo jest nie grozny. Coz, dla mnie niegrozny to moze byc
pekinczyk ten jednak choc nieco mniejszy i tak byl calkiem spory.
No ale zawierzylem wlascicielowi i ruszylem dalej .Na moje "thanks"
nieco pewnie sytuacja rozbawiony zawolal za mna " bye ,bye"
Zaczynam odnosic coraz silniejsze wrazenie , ze choc dotad przede
wszystkim w Niemczech kultywuje zamilowanie do nudyzmu , kraju
z ktorego idea naturyzmu pochodzi i w ktorym naturystow jest
najwiecej to jednak Hiszpanie maja wiecej luzu do cudzej nagosci.
jest tak odludny ,przebiega w nizszych portiach gor przez co jest
latwiej dostepny. No i bardziej uczeszczamy No ale postanowilem
nie zrazac sie rzadkoscia wystepowania nagosci i calosc trasy
przemierzylem nago. Dzis spotkalem pare osob i jak dotychczas
zadnych oznak zaskoczenia , zazenowania czy tym podobnych.
W jednym miejscu natknalem sie na pana z dwoma pieskami.
Wpadlem na nich zza zakretu.Wlasciciel czworonogow gdy mnie
spostrzegl dal mi znak reka abym zaczekal az tego wiekszego zlapie
za obroze .Ten jednak nie dal mu sie zlapac ,zamiast tego ruszyl w
moja strone mimo nawolywan swego pana . Dzielilo nas ledwie pare
metrow.Automatycznie zsiadlem z roweru zamierzajac uzyc go jako
oslony. Tuz przy mnie pan pieska zlapal i odciagnal . Cos powiedzial
po hiszpansku ale gdy zmiarkowal sie, ze nie znam jezyka po
angielsku powiedzial abym tego drugiego nieco mniejszego sie nie
obawial bo jest nie grozny. Coz, dla mnie niegrozny to moze byc
pekinczyk ten jednak choc nieco mniejszy i tak byl calkiem spory.
No ale zawierzylem wlascicielowi i ruszylem dalej .Na moje "thanks"
nieco pewnie sytuacja rozbawiony zawolal za mna " bye ,bye"
Zaczynam odnosic coraz silniejsze wrazenie , ze choc dotad przede
wszystkim w Niemczech kultywuje zamilowanie do nudyzmu , kraju
z ktorego idea naturyzmu pochodzi i w ktorym naturystow jest
najwiecej to jednak Hiszpanie maja wiecej luzu do cudzej nagosci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


