niedziela, 9 czerwca 2013

weekend na naturystycznym kampingu

To byl udany weekend spedzony w takim naturystycznym
kampingu na obrzezach Kassel .Bylismy w takim miejscu
po raz pierwszy. W przeciwienstwie do wiekszosci takich
miejsc zwanych   ferajnami , tam nie bylo wymagane   by
przebywac   na   kampingu nago o ile tylko na to pogoda
pozwoli no i to sprawilo ze wlasnie tam   zdecydowalismy
sie pojechac.No i wrazenia wspaniale, ludzie okazali   sie
bardzo mili , mozna tam pograc w siatkowke   czy kosza,
sa tez stoly do pink ponga , nedaleko do marketu   gdzie
mozna zakupy zrobic .W   sumie wartalo tam   pojechac :)









piątek, 24 maja 2013

malowanie

czynnosc jak czynnosc czy lepiej powiedziec  praca  jak
praca   tyle  ze nago  i jako tak wykonywana podchodzi
bardziej pod nudyzm niz naturyzm.Tak wykonywana ma
to   do   siebie , ze   zwlaszcza w cieple  letnie dni  kiedy
czlowiek sie poci,nie odczuwa nieprzyjemnego kontaktu
odziezy       ze      skora     no   i   bardziej    przyziemny
efekt - brak potrzeby jej prania :)






czwartek, 23 maja 2013

jak tylko pogoda dopisze

wlasnie zaplanowalismy  z  Zonka , ze jak tylko ktoregos z nadchodzacych
weekendow   bedzie   fajnie  to  wybierzemy sie w jakies fajne miejsce pod
namiot .No  i juz znalazlem jedno takie fajne miejsce. Jest  to naturystyczny
osrodek     bedacy    wlasnoscia    jednego   z   licznych   tutaj   towarzystw
naturystycznych a ktore zostaje udostepniane za oplata rowniez osobom nie
posiadajacym czlonkostwa .Wybralem sposrod wielu wlasnie to ze wzgledu
na tolerancyjne podejscie do tych , ktorzy nie czuja sie nago tak swobodnie
jak   nudysci   czy naturysci ,gdzie   nie   ma wymogu bezwzglednej nagosci.
Zonce   to bardzo   pasuje   gdyz  nie znosi przymusu i rozebrac sie owszem
moze    ale   tylko     jesli    tego    sama   zechce  a  nie   ze  ktos  Jej  kaze .
Dotad   bywalismy   na   kempingach   gdzie  nie bylo dozwolone chodzenie
po nim   nago az w koncu wybieramy sie na  taki naturystyczny .

poniedziałek, 20 maja 2013

niestety,pogoda nas nie rozpieszcza..:((

dzisiaj   jest   beznadziejnie ,totalnie niebo zachmurzone i zimno, o  wiele
za  zimno  jak na te pore roku .O tyle dobrze ze wczoraj bylo pogodnie
az   do   wieczora   no i   udalo   sie   troche na sloncu polezec a pozniej
jeszcze przejechac na rowerze ok 20 km. A przy okazji tez przejazdzki,
przestalem    sie    przejmowac   przewrazliwionymi   dewotami skorymi
powiadomic   strozow   prawa   o " ciezkim przestepstwie "  w   postaci
przebywania   na   golasa   poza wlasnymi czterema scianami .No  i   nie
czytuje juz tych farmazonow w prasie.
Sama   zas wyprawa   byla bardzo   udana.Zonka   mi   co prawda   nie
towarzyszyla   bo  jak  na Jej wymaganie bylo ciut za zimno .Odkrylem
nowy   szlak  ulatwiajacy  mi  przedostanie  sie z naszej okolicy   na  taki
rozlegly   obszar    pol  i  lak .Wole   tam   jezdzic   by nie prowokowac
ewentualnych dewot .Nie obylo sie bez potrzeby przejechania odcinkow
lesnych   drog   na   ktorych   mozna   kogos   spotkac. No  i spotkalem
jedna pare rowniez  na  rowerach nadjezdzajaca z przeciwka.Ale ani im
w   glowie   bylo   w   jakikolwiek   sposob   reagowac  na moja nagosc .
No i tak powinno byc :)


niedziela, 28 kwietnia 2013

Korekta

tytuowa   korekta   dotyczy pewnej zmiany s sposobie 
postrzegania przypadkowych spotkan z "tekstylnymi"
podczas   rowerowych   wypraw.Ale  to   nie  tyle   pod
wplywem   ostatniego  takiego   spotkania   o   ktorym
wczesniej wspominalem ale za sprawa paru prasowych
publikacji  opisujacych policyjne nagonki na lubiacych
nago pospacerowac  albo  na  rowerze pojezdzic . Moze
to  tylko  kilka  pojedynczych  przypadkow  kiedy ktos
widzac golasa siega po telefon i dzwoni na policje sadzac
ze"czyn "ow jest zabroniony i karalny  a ktory de facto
takim nie jest ,ktore jednak   daja   do myslenia.  
Czy zazywajac tak pojetej wolnosci i sam doczekam sie 
w koncu ze ktosmi sie tak"przymili" ???    Nie   wiem...
Fakt ,   ze   tu   nie ma tylu  "mocherow"co   w  Polsce   
ale kto wie czy komus   nie  pieprznie   w   mozgownicy , 
ze  to co  robie to ciezkie ,zagrozone kara wieloletniego 
wiezienia   przestepstwo.
Postanowilem nie ryzykowac.To znaczy ryzykowac  ale 
z   jak  mniemam , mniejszym  stopniu  jeszcze  bardziej 
unikajac miejsc gdzie kogokolwiek mozna spotkac a do
tego jeszcze wybierac sie na takie wyprawy z Zonka jak 
tym ostatnim razem .Z wielu wypowiedzi gdzies w necie
znalezionych wynika ze obecnosc kobiety, bez  wzgledu
na   to   czy   jest ona rowniez naga  czy  ubrana wplywa 
uspokajajaco   na   otoczenie   bo   skoro   ona  sie tego 
nagiego  faceta nie obawia gdyz jest  razem z nim   i sie
 jej krzywda  nie dzieje to dla  innych jest   on   rowniez 
"bezpieczny"