środa, 27 lutego 2013

zycie bez wstydu przed nagoscia

 











ogladalem   ostatnio  film  o  pewnym    plemnieniu  Indian
zyjacym   w     lasach     deszczowych    Amazonii  . W    ich
codziennosci   niema    zupelnie   sladu  naszej   cywilizacji ,
nie  uzywaja zadnych   nam   znanych rzeczy,  nie   uzywaja
ubran , sa zupelnie nadzy.
Ogladajac   to    naszla   mnie    refleksja ,    jak    niewiele
czlowiekowi  potrzebne   jest  do  zycia , jak   bardzo   zycie
tych  Indian kontrastuje  z naszym,  oprawionym  starannie
w   przerozne gadzety,  ktore rzekomo  sa   nam  niezbedne
do zycia.
Nie chodzi mi o porownywanie . Moja  uwage  zwraca  fakt 
ze   ci  Indianie  zupelnie    nie  posiadaja  poczucia  wstydu
przed   nagoscia . Jestem   pewien ze  dziewiedziesiat  pare
procent nie-naturystow jest w stanie stwierdzic  ze  owszem,
czlowiek   taki  posiada   i  to  od urodzenia.Naleze  do tych
ktorzy temu
zaprzecza ,  do  tych , ktorzy sami soba daja   temu   dowod
na to   ze  wstyd  przed  nagoscia to  rzecz nabyta ,  zaszcze-
piona   przez    konsumpcyjnie   zorientowana    spolecznosc ,
ktorej   wrogiem   jest  wyalienowane  z materialnych  dobr
zycie  jakie  wioda Indianie z Amazonii .
Nie jestem jakims fanatycznym nudysta i  rozumiem  nasze
realia , walka z ubraniem w naszej szerokosci geograficznej
to walka z wiatrakami .Uwazam jednak ze nie nalezy uzywac
odziezy tylko dlatego ze ona jest , czy dlatego ze  ktos  nam
wmowil iz nagosc nalezy  zaslaniac  dla  samego zaslaniania.



środa, 13 lutego 2013

tak sie zastanawiajac...

tak sie zastanawiajac nad tym skad wzielo sie we mnie  zamilowanie

do nudyzmu , u kogos wychowanego w rodzinie gdzie  nagosc   byla

absolutnym  tabu,  gdzie nie  widywalem  nago   ani rodzenstwa  ani 
tym    bardziej    rodzicow , przypomnialo   mi   sie pewne  zdarzenie  
sprzed   lat   kiedy   to   na   nudyzm   spogladalem z" tamtej  jeszcze 
strony ",bylismy z dziecmi i paroma jeszcze znajomymi nad jeziorem .
Przebiegala    tam   taka nieformalna granica miedzy tekstylnymi i 
nagimi   tak   mniej   wiecej posrodku laki przylegajacej   do samego
 jeziora .  Niedaleko   nas   byla   taka   starsza  naturystyczna   para .
Obecnie   zauwazam   jak   niewielkie    mialem   pojecie   o  tym  co 
powodowalo tymi ludzmi , ze nie wstydzili sie  swojej nagosci, ze nie
 przejmowali   sie  ewentualnymi komentarzami  osob takich  jak my
ktorym tak wyrazony brak wstydu jest obcy .

Pamietam , ze wtedy ich nagosc nie tyle mnie dziwila czy szokowala

lecz byla czyms co odbieralem neutralnie z niewielkim wskazaniem

na   zaciekawienie   czyms   wartym zainteresowania..To niewielkie 
wskazanie z pewnoscia bylo zbudzeniem sie z hibernacji czastki
mojej wlasnej  nudystycznej natury .
A swoja droga , czy do nudyzmu potrzebna jest nudystyczna natura ?
Sadze ze tak.Inaczej bylby powszechny i wszychobecny .We wlasnym
najblizszym   srodowisku   zauwazam  jak rzadkim to jest zjawiskiem .
Na   dosyc  spora   spolecznosc przypadalaby jeszcze jedna osoba dla 
ktorej odsloniecie swej nagosci jest czyms zupelnie   normalnym tyle
ze   nie   potrafiaca "przebic sie " w  tradycyjnej   i   konserwatywnej 
rodzinie ze swym upodobaniem " na swiatlo dzienne "    

sobota, 9 lutego 2013

poki co to zima trzyma w najlepsze

wybralismy   sie dzis z Zonka   na  krotka  wyprawe  rowerowa .
Nie przypominam sobie bysmy kiedykolwiek wczesniej jezdzili 
po tak zasniezonych drogach.Przy okazji wyszlo , ze Zonka  ma 
co   nadrabiac   jesli o zaleglosci chodzi w utrzymywaniu dobrej 
kondycji   fizycznej .Jutro jak  tylko bedzie tak slonecznie oraz 
wzglednie  cieplo  jak  dzisiaj  to  mamy zamiar rowniez  wybrac 
sie na rowery .

A   przy   okazji   zimy   w   kontekscie   naturyzmu    to     kazdy
zdeklarowany    naturysta   czy    nudysta  pewnie zdobyl  sie czy 
choc   raz   zdobyc   powinien    na   to  by zimowa   aure    poczuc
na wlasnej ( nagiej ) skorze ...:)  Wbrew pozorom wcale  nie  jest 
tak zimno jakby moglo sie wydawac .






niedziela, 27 stycznia 2013

coraz blizej lata

no  i  mamy juz koncowke stycznia a wiec do pierwszych wiosennych 
dni jeszcze ze  dwa   miesiace z malym moze haczykiem .Obydwoje  z 
zonka  cieszymy sie  na to  przyszle  lato  bo   zapowiada   sie  bardzo 
aktywnym .Przede wszystkim beda  to wedrowki rowerowe .  Zmianie 
tez ulegna moje nudystyczne upodobania . Postanowilem zrezygnowac  
z  opalania   sie  nago w naszym ogrodzie. Oczywiscie   nie  z  powodu  
domownikow   dla   ktorych  moja nagosc stala sie zwyczajnie czescia
naszej   wspolnej  codziennosci .Chodzi   o  dalsza rodzinke  dla ktorej 
to ze chodze nago okazalo   sie  jednak mniej  akceptowalne  niz tego 
wczesniej sie spodziewalem.
W   cieple   letnie    popoludnia    miewamy  czesto   niezapowiedziane 
odwiedziny wiec  zamiast   w   ogrodzie  poopalamy  sie   na  ktorejs  z 
okolicznych lesnych polanek No ale jak na razie to tylko marzenia  bo 
za oknami zima w pelni :(

Moze   jeszcze   slowko   o   naszej  obecnej   sytuacji  po wprowadzeniu 
sie  do nas narzeczonego corci .Poczatkowo nie   bardzo  bylo   wiadomo 
co poczac  z  moim upodobaniem   do   chodzenia    nago  po mieszkaniu.
Corcia  porozmawiala z   nim na ten   temat   no   i   mimo iz pochodzi   z 
bardzo tradycyjnej i religijnej rodziny wyrazil  zrozumienie   stwierdzajac   
ze to oczywiscie nie problem dla niego .No ale i tak troche przyslonilem 
sie przed nim ,nago pozwalalem sobie pobyc w pozniejszych wieczornych 
godzinach .
Obecnie, kiedy juz  maja wlasne mieszkanie tuz nad nami u nas wszystko
 wrocilo do normy.  Wczoraj  wieczorem  mialo miejsce takie " spotkanie 
pierwszego stopnia "kiedy przyszly   ziec   mogl   mnie  zobaczyc nago nie 
tylko  przedzodzac okazyjnie  obok  otwartych  drzwi   pokoju w   ktorym 
przebywalem nago  ale przez chwile rozmawialismy .I  musze  powiedziec 
ze moja nagosc odebral nader swobodnie . 
Zas   przyszla   synowa   ciagle   jeszcze   obawia sie konfrontacji  z moja 
nagoscia 
taka bezposrednia  kiedy mialaby zamienic   ze mna kilka slow . Dlatego 
oszczedzam dziewczynie takich potencjalnych sytuacji .Uwazam jednak ze
to tylko kwestia czasu gdyz nie zamierzam   zmieniac swych upodoban we
wlasnym domu w dalszej perspektywie czasu i w koncu   jako   domownik
przywyknie do tego i przestanie sie krepowac .